Parafia rzymskokatolicka pw. Miłosierdzia Bożego w Szczecinie
Siostra Łucja - ,,Jestem cała Jezusa"

Dużo wiemy o Siostrze Łucji. Można by powiedzieć o niezwykłej osobowości małej dziewczynki z Fatimy. Wiemy, że wraz z Franciszkiem i Hiacyntą udawała się na spotkania z Maryją, która ujawniła się wkrótce jako Niepokalane Poczęcie. Ale czy znamy tak dobrze Marię das Dores? To właśnie pod tym nazwiskiem skrywała się w latach 1921 - 1948. "Posłuszna i pomocna" - wielu tak najkrócej określa prawdziwego świadka wiary. 

Dlaczego 30 lat w ukryciu? 

Przyszła siostra nie miała łatwego  życia. Wielokrotnie nękana przez władze, później tłumy wiernych, którzy pragnęli spotkania. Ciekawość ludzka i drażniąca zawziętość przyczyniły się do podjęcia decyzji o zmianie nazwiska przez Siostrę Łucję. Przekraczając progi szkoły sióstr doroteuszek w Porto, była już sama dla siebie kimś obcym. Imię Łucja powróciło do wizjonerki z chwilą przejścia ze zgromadzenia św. Doroty do zakonu karmelitańskiego, w którym żyła do 2005 r. już jako Siostra Łucja od Jezusa i Niepokalanego Serca. Jednak nie bała się zmagań, twardo stąpała po ziemi i czekała na nowe wezwania Jezusa i prośby jego Matki.

,,Jestem cała Jezusa”

Gdy pytano siostrę na temat imienia, tłumaczyła je jako ,,cała Jezusa”. Świadczyła w ten sposób o bliskości z Bogiem, nie bała się mówić o Jego niezgłębionej miłości. Zawsze twierdziła, że lubi swoje imię. Nie porównywała siebie do innych. Posiadała niezwykły dar modlitwy, kierując się jednocześnie pobożnością. Wszystkie listy, które pisała, zaczynały się od tajemniczych inicjałów: ,,J.M.J”. Co oznaczały te litery? Siostra Łucja wymieniała wówczas imiona Świętej Rodziny, które towarzyszyły jej każdego dnia. Aby uwidocznić tę więź, umieszczała je również na korespondencjach.

,,Matka Najświętsza znów mnie nawiedziła” - objawienia

Siostra Łucja doświadczyła siedmiu fatimskich objawień. To ostatnie było najbardziej niezwykłe, wiążące się z następnymi uzupełniającymi przesłania z Fatimy, które miały miejsce w Pontevedra - 1925r. i Tuy - 1929r. oprócz tych kilku objawień siostra Łucja odbyła jeszcze spotkania z Maryją, a pierwsze z nich w 1923 roku. Wówczas pisała: ,,26 sierpnia 1923r. Matka Najświętsza znów mnie nawiedziła. Powiedziała, że zgodziła się być moją prawdziwą Matką w Niebie, ponieważ zostawiłam z miłości do Niej swą matkę na ziemi. Raz jeszcze zaleciła modlitwy i ofiary za grzeszników, mówiąc, że wielu jest potępianych, bo nie mają nikogo, kto by składał za nich ofiary i modlił się za nich”. Nikt nie miał pojęcia o kolejnym objawieniu, nawet spowiednik. Domyślił się jednak wkrótce, widząc zachowanie siostry. Jednak ona wszystko rozważała w swoim sercu.

"Na zewnątrz jak każdy inny, w środku jak nikt inny!"

Wielu uważało, że Łucja jest zwykłym człowiekiem. Dopiero objawienia skłoniły innych do namysłu. Każdy wkrótce spostrzegł, że jest niezwykłą osobą. Jej serce było piękne, a dusza przykładem głoszenia miłości i dobra. Ona wiedziała jak podążać i pociągała za sobą tłumy ludzi, którzy pragnęli również zboczyć z codziennej nienawiści, zła. Błyszczała dowcipem, była pełna wigoru, głośno się śmiała, lubiła śpiewać i opowiadać historie z dzieciństwa. Gdy była coraz bliżej śmierci, stawała się radośniejsza. Niektórzy nazywali siostrę fotograficzną, ze względu na jej świetną pamięć. Jednak pod koniec życia ta cecha była aktualna tylko dla objawień. Inne chwile odeszły w niepamięć, starość pochłonęła troski i wspomnienia. Odznaczała się także prostotą i skromnością. Jej rozmowy z ważnymi osobistościami nie różniły się od pogawędek z ogrodnikami. Lubiła być sobą i opowiadać w jasnym, zrozumiałym języku. 95- letnia zakonnica z Fatimy wyznała, że pragnie tej laski, której używał Ojciec Święty Jan Paweł II od  operacji swej nogi w kwietniu 1994 roku. Zaproponowała, że w zamian przyśle mu swoją.Papież bardzo chętnie zgodził się na taki układ. Będąc w Fatmie, zawsze z radością widywał się z Siostrą Łucją. Rozumieli się bardzo dobrze, papież odnalazł w niej bratnią duszę, łączyły ich bliskie więzi miłości do Chrystusa i Maryi. Zakonnica była oddaną osobą, otwarcie mówiła o swoich odczuciach.Nie chciała niczego udawać, pragnęła naśladować Nauczyciela. W 1942 roku pisała, że dla siebie nie chce niczego…

Życiowe plany

Zawsze chciała wstąpić do Karmelu, ale w tamtych czasach w Portugalii pozostały tylko "użyteczne" zgromadzenia, jak doroteuszki, u których uczyła się w szkole w Porto. Nosiła się nawet z myślą nauczenia się francuskiego, by wstąpić do klasztoru w Lisieux! Jednak w tamtych czasach nie było łatwo uczyć się języków. Chciała zostać misjonarką w Afryce. Ponieważ było to niemożliwe, ewangelizowała Czarny Kontynent w inny sposób. Robiła dla misjonarzy setki, tysiące różańców, które na jej prośbę wysyłano do Afryki. Robiła je w każdej wolnej chwili, z wielką gorliwością i dbałością. W listach wiele razy dopominała się o lepszy drut, by jej różańce były mocniejsze. Nigdy nie traciła ducha wiary i gorliwości, czyniła to, co uważała za słuszne, dobre. Całe życie poświęciła Chrystusowi, niosąc pomoc biednym, potrzebującym, a przede wszystkim grzesznikom, ratując ich dusze od zagłady. Odeszła do Domu Ojca 13 lutego 2005 roku.

 

maja

 

 

------------------------------------------------------------------

inne talerzyki

 

HOME